pose-method

CrossFit Speciality Course: Pose Method

W miniony weekend (chyba po raz pierwszy w Europie) w warszawskiej Elektromocy odbyło się szkolenie specjalistyczne CrossFit: Pose Method. Czy warto? Hmmm… Wg mnie to zależy od tego, czego jako trener oczekujemy po takich warsztatach…

Szkolenie prowadził sam dr. Nicholas Romanov, a więc twórca techniki Pose Method. O co w tym wszystkim chodzi? Do niedawna CF HQ prowadziło cykl szkoleń CrossFit

Klasyczny schemat biegania, który widzimy na okładce magazynów biegowych (odepchnięcie stopą zakroczną, lądowanie na pięcie i wyprostowanym kolanie) Błyskawice oznaczają najczęstsze miejsca urazów.

Klasyczny schemat biegania, który widzimy na okładce magazynów biegowych (odepchnięcie stopą zakroczną, lądowanie na pięcie i wyprostowanym kolanie) Błyskawice oznaczają najczęstsze miejsca urazów.

Endurance Trainer Course, które w jakiś sposób tłumaczyło bieganie. Pose Method jest techniką opisaną przez dr Romanova, która ma być bezkontuzyjna i pozwalać nam biec przy wykorzystaniu grawitacji (upadku) oraz minimalnym zmęczeniu. Wspomniałem, że jest to metoda opisana, a nie stworzona, ponieważ jest ona wykorzystywana/wykonywana intuicyjnie przez dzieci, natomiast osoby dorosłe jakby zatracają ten schemat ruchu. Metoda Pose, jak wspominałem, wykorzystuje grawitację. W klasycznym schemacie biegu jesteśmy przyzwyczajeni do długich kroków, lądowaniu na pięcie natomiast noga z tyłu ma nas odepchnąć itd. W Pose naszym zadaniem jest się pochylić, aby zapobiec upadkowi wysuwamy nogę. Będąc nadal w pochyleniu wysuwamy następną stopę itd. Zadaniem nogi zakrocznej jest nie odepchnięcie, a przyciągnięcie jej w celu zapobiegnięcia upadkowi. Wg tej techniki upadek nas napędza, a my musimy tylko podciągać (zamiast odpychania) nogi. Co ciekawe, w żadnej fazie nie prostujemy kolan i zawsze lądujemy na przódstopiu, co ma zapobiegać kontuzją.

pose-fall-pull (1)

Schemat biegu metodą Pose

Proste? Wydaje się, że tak, jednak w praktyce sprawa się trochę komplikuje i odpowiednie podciąganie nóg nie jest takie proste. Mamy więc 3 etapy: przyciągnięcie (tylnej nogi), poza, upadek. Bieg więc składa się z cykli: (pull-pose-fall) przyciągnięcie – poza – upadek – przyciągnięcie – poza – upadek – przyciągnięcie – … itd.

Podczas szkolenia poświęciliśmy bardzo dużo czasu na tzw. drille (elementy dodatkowe) mające nas nauczyć wykonanie każdej fazy poprawnie. Wszyscy biegamy – do tramwaju, za dzieckiem, psem, na WODzie czy po prostu w parku. Co jest więc najtrudniejsze? Oduczenie się starego wzorca ruchowego i nauczenie się nowego. Pamiętajcie, że nauczyć się czegoś na nowo jest łatwiej (np. przysiad to ok. 50 powtórzeń) niż porzucić stare nawyki/technikę i wdrożenie nowej (przysiad ok. 500 powtórzeń). Tak więc przełączenie się na nową technikę, gdy mam za sobą m.in. Trifectę (Spartan Race) czy maraton, było bardzo oporne, co nie oznacza, że nie wykonałem żadnego postępu. Szło ciężko, ale coś udało się poprawić.

Dr Romanov jest przekonany o bezbłędności swojej metody. Wykonał liczne badania, które potwierdzają jego tezę. Twierdzi, że każdy, kto zaczął biegać Pose, pozbył się kontuzji, o ile były one związane z niewłaściwą techniką. Twierdzi też, że jego zawodnicy odnoszą sukcesy bez doznawania kontuzji. Temat urazów był mocno poruszany, zwłaszcza, że wśród nas (uczestników kursu) była fizjoterapeutka, która nie jest zainteresowana bieganiem, ale tym jak pomóc swoim klientom.

Skoro Pose jest taką rewolucyjną techniką, to dlaczego nie jest stosowana na całym świecie? Jako powód dr Romanov podaje ignorancję. Próbował swoją koncepcję wprowadzić do czołowych biegaczy, klubów NBA czy najlepszych klubów piłkarskich jednak najczęstszą odpowiedzią było coś w stylu „Oddzwonimy do pana” albo „mamy swoich trenerów”. Nie mniej wiele osób, które zdecydowały się na skorzystanie z pomysłu Nicholasa, jest zadowolonych i poprawiło swoje wyniki.

A skoro o wynikach mowa… Nie ma idealnego wzorca ruchu u żadnego zawodnika wykorzystującego Pose. Każdy może być bliżej lub dalej tego co oczekujemy, ale nikt nie robi tego idealnie. Jako przykład podany został Usain Bolt. Choć jego sztab odrzucił pomoc dr. Romanova, zdaniem naukowca bieg sprintera mniej lub bardziej świadomie jest bardzo bliski techniki Pose. Ponadto gdyby Bolt zdecydował się współpracę z Rosjaninem (zdaniem twórcy techniki), mógłby poprawić swój czas o przeszło 2 sekundy na 100 m! Ciekawym jest też to, że aby biec szybciej nie trzeba mocniej biec (odpychać się od ziemi), lecz wystarczy się bardziej pochylić. To wszystko! Oczywiście będzie to wymagało szybszej pracy nóg (większej kadencji), ale energia zostanie zużyta na fazę odepchnięcia się lecz ich podciągnięcia. Nie poruszono tematu interwałów czy technik pozwalających poprawić samą wydolność.

14590461_1272201132803692_1743904718918460006_nCzy szkolenie było warte swojej ceny? Pojawiły się na nim osoby spoza kraju, które słyszały o tej rewolucyjnej metodzie biegowej, są nią zafascynowani i pragnęli osobiście poznać jej autora. Twierdzą, że się nie zawiodły. Były też głosy sceptyczne jak przedstawiciel jednego z portali biegowych, który po zażartej dyskusji nie pojawił się na drugim dniu szkolenia. Moim zdaniem szkolenie jest ciekawe, ale nie dla każdego praktyczne… Powiedzcie, w ilu boxach jako skill pojawia się hasło „Run”. Myślę, że na jego widok wszyscy biegną, ale w stronę przeciwną do boxa. Każdy biega jak potrafi – szybciej lub wolniej i już. Jedni ten element tolerują, a inni nienawidzą. Jeśli jednak prowadzisz grupę biegaczy (np. pod Runmageddon) wiedza wyniesiona z tego szkolenia może okazać się bezcenna, a ponadto być może uratujecie komuś kolana i zdrowie.

Jeśli chodzi o mnie, średnio jestem zadowolony ze szkolenia. Dlaczego? Powód jest prosty – za mało było biegania. Elektromoc jest świetnym boxem jednak nie nadaje się na tego typu szkolenie. Do tego przydałaby się bieżnia (taka zewnętrzna). W boxie wykonywaliśmy w miejscu mnóstwo różnych drilli, o których wspominałem. Po kilku powtórzeniach mieliśmy wystartować i sprawdzić, czy nam one pomogły. Z tym, że ledwo ruszyłem i skupiłem się na biegu już dobijałem do ściany. Na tak krótkim dystansie nie byłem w stanie „wczuć się” w Pose. Moim zdaniem część praktyczna powinna odbyć się na dużej przestrzeni tak aby można spokojnie przebiec 50-100 m. Ponadto na koniec taki mały nie smak… Płacę za szkolenie 600$, a na końcu dowiaduję się, że certyfikat dostanę na maila iżebym sobie go wydrukował… Trochę to niefajne i wydaje mi się, że choć papier nie jest ważny, to jednak symbolicznie ma dla mnie duże znaczenie… Jest to po prostu miły akcent na zakończenie warsztatów…

Jeśli biegasz regularnie, masz problem z urazami, chcesz poprawić swój czas na 10 km lub prowadzisz grupę biegaczy, warto zastanowić się nad szkoleniem z Metody Pose. Jeśli jednak ma to być wykorzystane w boxie, to nie jestem pewien, czy to dobry pomysł na zainwestowanie 2 500 zł. Myślę, że są inne o wile ciekawsze opcje w ofercie CF HQ jak np. Weigtlifting.